W końcu o Radomiu

Nareszcie udało mi się napisać tego posta i wybrać zdjęcia. Trochę to trwało, raptem od lipca zeszłego roku ;)

W zeszłym roku byłem kilka razy służbowo w Radomiu. Ponieważ mój najdłuższy wypad trwał pięć dni, to mogłem sobie pozwolić na zwiedzanie miasta. Dzięki temu, że mieszkałem blisko centrum (hotel Iskra – całkiem przyzwoity), mogłem swoje zwiedzanie odbywać na piechotę. Pogoda była przy tym świetna (początek lipca).

W tak krótkim czasie nie da się oczywiście zobaczyć wszystkiego, przejść przez każdą dzielnicę czy zajrzeć do każdej bramy. Ale też moje „wyprawy” nie miały na celu znalezienia idealnego miejsca do zamieszkania, w spokojnej dzielnicy, z dala od głównych dróg itd. :)

Z punktu widzenia turysty samo miasto wydaje mi się fajne. Nie jest ogromne, przytłaczające. Całe centrum z ładnymi budynkami byłem w stanie przejść na piechotę. Na niepozornym rynku nie przegonił mnie żaden tramwaj – tylko wiatr próbował, ale mu się nie udało :)

Rynek z jednej strony jest ciekawy, bo są ładne budynki, a z drugiej strony dziwny, ponieważ jest z dala od ścisłego centrum, nie prowadzi z niego ani do niego żaden deptak, nie ma praktycznie knajpek. Gdy pierwszy raz do niego dotarłem, to pomyślałem sobie, że trafiłem na jakiś zwykły placyk, po którym tylko hula wiatr. Dopiero tabliczka z nazwą ulicy wyjawiła mi prawdę.

Miałem to szczęście, że praktycznie zaraz pod hotelem miałem budkę z informacją turystyczną. Kupiona tam za kilka złotych mapa pozwoliła mi sprawnie przechodzić pomiędzy kolejnymi obiektami, a trzeba przyznać, że ścieżek zwiedzania jest kilka. Spodobał mi się szczególnie Radomski Szlak Historyczny. Każdy zabytek miał zamontowaną solidnych wymiarów tablicę, na której był krótki opis tego, przed czym się znajdujemy. Nie mówiąc już o samych zabytkach…

Czy warto jechać do Radomia na zwiedzanie? Nie jest to łatwe pytanie. Zabytków nie ma tak dużo i nie są też tak spektakularne jak w Krakowie, Poznaniu czy w innych dużych miastach, ale trzeba przyznać, że mają też swój urok. Wydaje mi się zatem, że najlepszym rozwiązaniem byłyby odwiedziny tego miasta przy jakiejś innej okazji. Ja do tego gorąco zachęcam i dodatkowo polecam wybrać się do bardzo urokliwego skansenu. Dodatkowo całą wyprawę można sobie zaplanować już w domu, ponieważ na stronie miasta – www.radom.pl – można bezpłatnie ściągnąć sobie przewodniki i mapy – LINK. Bardzo podoba mi się takie podejście do sprawy.

Zapraszam także do Galerii!

Wspomnienie dzieciństwa

W niespodziewanych i niezbyt miłych okolicznościach wróciłam na ziemię rodzimą moich rodziców – okolice Stargardu Szczecińskiego (woj. pomorskie). Mam słabość do wiosek, w których mieszkali moi rodzice, ponieważ niemal każde wakacje w dzieciństwie spędzałam tam wraz z siostrą, prowadząc życie sielskie i wiejskie. Do dziś pamiętam rozkoszny zapach i smak ziemniaków z parownika, intrygujący zapach ciętych pokrzyw dodawanych do paszy dla kur, błogie bieganie po ściernisku, a także pył i inne atrakcje żniw, przeurocze wykopki. Rozpływam się na myśl o owocach rwanych prosto z drzew, warzywach prosto z ogródka i świeżych jajkach, które właśnie zniosła kura (najczęściej w bardzo nieoczekiwanych miejscach, typu stara Frania czy też między snopkami siana). Uwielbiałam patrzeć na wszystkie maszyny, procesy zachodzące codziennie na gospodarskim podwórku, a zwłaszcza obserwować, jak dziadek doił krowy (najpierw ręcznie, a potem dojarką) czy też przygotowywał maszyny do pracy. Najbardziej jednak tajemniczym miejscem dziadkowej gospodarki była kuźnia, to tutaj poznałam kowadło, wiertarkę ręczną i inne cudeńka nauki. Zresztą obaj dziadkowie mieli niezły park maszynowy i zaplecze techniczne. Chciałam pokazać Wam kilka eksponatów z tamtych czasów. Zdjęcia będą dostępne w galerii.

Nowości na stronie

Po wytężonej pracy nad tłumaczeniem i wielogodzinnych testach ;-) oddajemy Wam najnowszy gadżet, który zasilił naszą stronę. Od tej pory w menu z prawej strony jest możliwość zapisania się do newslettera, dzięki któremu dostaniecie na swojego maila informację o nowych postach.

Mamy nadzieję, że ilość pisanych przez nas postów wzrośnie, a Wy będziecie zadowoleni, że bez wchodzenia na naszą stronę dowiecie się, czy jest coś nowego.

Oczywiście ta nowa wtyczka wymaga testów, więc śmiało się zapisujcie. Zobaczymy, czy serwer pocztowy wytrzyma potem wysyłanie tych newsletterów ;-)

 

Slideshow